I trzeba było zmierzyć się z tym tematem. Czym są dla mnie relacje? Który aspekt wybrać? Co uwydatnić? Co pominąć? Myśli, myśli , myśli... Rodziła się pierwsza koncepcja... potem następne...
I jeszcze dylemat: jak je zrealizować?
Moczenie papieru, napinanie na deskę , pierwsze plamy farby, później kolejne. Gotowy pierwszy obraz. Drugi. Trzeci. Czwarty. I zraniona prawa ręka! Czy uda się namalować piąty? Cóż ludzie malują stopami, ustami ... Ja mam tylko unieruchomiony palec ... Musi się udać! I udało się!
Jeżeli ktoś jest ciekaw efektów, to serdecznie zapraszam na wernisaż!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz